Jak daleko sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie żebym lubił…

Jak daleko sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie żebym lubił, czy nawet chciał siedzieć w pokoju z rodzicami i ich znajomymi.

Z reguły uciekałem do swojego pokoju, bo co mnie interesuje jakaś polityka, ceny towarów w sklepach, czy ze Kowalska ma nowe auto. Generalnie tematy dorosłych były bez sensu i dla mnie nieatrakcyjne.

A wiadomo, że jak rodzice mają gości to w swoim pokoju jestem królem i mogę robić to co mi tylko przyjdzie na myśl. Bo nie będzie znienacka ich nalotów i dociekań co ja właśnie kombinuje.


A co robią moje dzieci?
Siedzą z nami… gdyby tylko siedziały, to byłoby ok. Ale w trakcie odwiedzin właśnie jest czas na bajkę, piosenkę itd ze stałym tekstem „Tatooo głośniej, bo nic nie słyszymy!” Oczywiście cała sielanka jest przerywana bo przecież tutaj siku, tam soczek, a tak w ogóle to rano się uderzyliśmy i w tym momencie zaczęło nas boleć.

Nie ma mowy o nowej zabawie w pokoju, bo nowi przybysze to jak miód dla pszczół. Nieważne, że się z nimi nie rozmawia – bo przecież o czym tutaj gadać – ważne, że wtedy salon jest najbardziej porządna miejscówka ever.


Może odwdzięczę się, jak dzieciaki zaczną sprowadzać swoich znajomych 😁

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *