Tak naprawdę wygląda życie pracującej mamy. Emocjonalny wpis otwiera oczy

ZANIM PRZECZYTASZ ARTYKUŁ ZAPRASZAM DO MOJEGO SKLEPU. MOŻNA KUPIĆ NP. TAKI FAJNY KUBEK, KLIKNIJ TU:

KLIKNIJ –>  https://tataidzieciaki.pl/sklep/

Łączenie kariery zawodowej z macierzyństwem jest dziś zjawiskiem powszechnym. Już dawno minęły czasy, kiedy po urodzeniu potomstwa mogłyśmy zajmować się wyłącznie jego wychowaniem. To przywilej zarezerwowany dla nielicznych, więc teoretycznie nie ma o czym mówić.

Zupełnie innego zdania jest Jamie, autorka bloga „HashtagMomFails”, która ma dwoje dzieci i próbuje  pogodzić pracę z opieką nad dwójką małych dzieci. Choć wywiązuje się ze swoich domowych i służbowych obowiązków jak najlepiej potrafi – wciąż musi się tłumaczyć. Zwłaszcza bezdzietnym współpracownikom.

To przede wszystkim do nich kieruje swój emocjonalny wpis opublikowany na łamach hashtagmomfail.com.

Proszę, przestańcie mnie oceniać, bo wychodzę z pracy dokładnie o 17.00. Moje dzieci czekają, aż odbiorę je od opiekunki. Wiem, że przegapiłam spotkanie, ale są sprawy ważniejsze.

Wiem, że dziś znowu się spóźniłam, ale nie mogę odstawić malucha do przedszkola przed 7.45. Brzmię jak roztargniona mama, ale mam powody, by taka być. Moje dziecko zachorowało i musiałam zorganizować mu wizytę u lekarza.

Nie chcę wyglądać na wiecznie zmęczoną, kiedy pojawiam się w biurze, ale jestem na nogach od 4.30. Tak, mam nieprzytomne spojrzenie, ale moja pociecha nie mogła zasnąć. Nie zdążyłam też odpisać rano na maile, ale drugie dziecko płakało cały ranek, bo nie chciało iść do szkoły

– wylicza młoda mama.

Tak, z bezsilności uderzyłam głową w biurko, bo chwilę wcześniej dostałam SMS-a, że moje dziecko ma podbite oko i muszę je odebrać. Ja też widzę swoje zaczerwienione oczy, ale nic dziwnego, bo płakałam ostatniej nocy. Jestem przemęczona, a od 5 lat nie mogłam nawet wziąć długiego prysznica.

Przepraszam, że nie mam czasu na pogaduszki, ale wykańczają mnie niekończące się dyskusje z moimi szkrabami. Zdaję sobie sprawę, że powinnam zostawić prywatne sprawy przed drzwiami biura, ale to naprawdę trudne.

Dziękuję wszystkim, którzy okazują mi wsparcie. Dzięki wam jeszcze jakoś daję radę

– przekonuje.

Łączenie pracy z wychowaniem małych dzieci nie jest proste. Nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować wszystkim, dzięki którym mogę się zerwać, aby pójść z dziećmi do lekarza, wziąć chorobowe, odebrać je ze szkoły. Wiem, że nie tylko ja się z tym borykam, a balans na linii praca-życie-potomstwo to zawsze wyzwanie.

Dziękuję, że ignorujecie moje słabości i nie wytykacie tego, jak wyglądam. Za motywację i wyrozumiałość. Wiem, że nie jestem jedyną pracującą mamą na świecie, ale jakoś muszę to pogodzić i dlatego rozumiem wszystkich w podobnej sytuacji.

Nie chcę wybierać między dwoma światami, które kocham. Wierzę, że można mieć rodzinę i robić karierę. To wycieńczające, ale możliwe.

Wiem też, że nie wszyscy to zrozumieją. Ale to też jest OK

– czytamy we wpisie Jamie.

Komentatorzy nie kryją dla niej podziwu. W większości zgadzają się z tym, że nie chodzi o taryfę ulgową, ale zrozumienie. Kiedy je okażemy – pracująca mama da z siebie wszystko. Nawet jeśli czasem się spóźni albo będzie musiała wybiec z biura w środku dnia.

Źródło papilot.pl